Rzucanie palenia to zdobywanie doświadczenia. Z każdą kolejną próbą twój nałóg coraz bardziej cię zaskakuje i zastawia pułapki tam, gdzie się tego nie spodziewasz.
Dzień drugi - trudny, ponieważ wypada w dzień wolny. A skoro trochę wolnego, to myślenie: co robić wieczorem, czy umówić się na piwo, a może iść na imprezę? Dzwonią znajomi i przyjaciele i już nie wiadomo, jak odmawiać. I co w ogóle zrobić z tym dniem, żeby zająć myśli?
Dziwne uczucie w ustach ciągle się utrzymuje i nasila w momentach, w których papieros był nieodłącznym elementem: po przebudzeniu, przy piciu kawy, czytaniu gazety, po jedzeniu... To wiele wyjaśnia: psychiczne uzależnienie od papierosów jest bardzo silne, chyba silniejsze od fizycznego uzależnienia od nikotyny.
Przed takim dylematem stanąłem wczoraj: jak zaplanować sobie sobotę. I z pomocą przyszło... moje lenistwo.
No bo, co tu kryć, jestem leniwy. To znaczy - wykonuję swoją pracę, mam hobby, lubię działać - ale kiedy przychodzę do domu to czasem jestem po prostu zmęczony i nie chce mi się sprzątać, układać prania, ścierać kurzy. Gdybym mógł, z chęcią zatrudniłbym kogoś odpowiedzialnego za dom. Ale to pieśń przyszłości. Tylko spokojnie, wielkiego brudu nie ma, buty nie przyklejają się do podłogi! Ale test białej rękawiczki czy jakikolwiek inny najpewniej bym oblał.
A więc lenistwo sprawiło, że przetrwałem tę sobotę. Bo przez lenistwo trzeba było dokonać generalnych porządków w domu. Przy okazji to zawsze jakiś wysiłek fizyczny, no nie? :) Najfajniejsze, że mi się spodobało. Może dlatego, że zmieniłem podejście? Do tej pory sprzątanie traktowałem jako zło konieczne: mam godzinę, umyję kuchnię, bo już brudno. I myślałem tylko o tym, żeby było szybko, skutecznie i bezboleśnie. Teraz - nie zależało mi na czasie. Wręcz przeciwnie - chciałem, aby sprzątanie trwało jak najdłużej! Myślałem: zmęczę się, skończę wieczorem, pójdę spać - jeden dzień bez nałogu więcej - i to ważny dzień! I się udało. Przy okazji odkryłem, jak wiele jest w domu do wysprzątania, poukładania... Wpadłem też na kilka ciekawych rozwiązań, jak lepiej urządzić mieszkanie, co gdzie poukładać... I po raz kolejny przekonałem się, że opieka nad domem to praca na pełen etat... ufff - ale było warto ;-)
Jest już po dwudziestej - co zrobić z nadchodzącym wieczorem? Nadal nie wiem. Czy warto iść na imprezę i ryzykować? Jakie są Wasze doświadczenia?
Dzień drugi - trudny, ponieważ wypada w dzień wolny. A skoro trochę wolnego, to myślenie: co robić wieczorem, czy umówić się na piwo, a może iść na imprezę? Dzwonią znajomi i przyjaciele i już nie wiadomo, jak odmawiać. I co w ogóle zrobić z tym dniem, żeby zająć myśli?
Dziwne uczucie w ustach ciągle się utrzymuje i nasila w momentach, w których papieros był nieodłącznym elementem: po przebudzeniu, przy piciu kawy, czytaniu gazety, po jedzeniu... To wiele wyjaśnia: psychiczne uzależnienie od papierosów jest bardzo silne, chyba silniejsze od fizycznego uzależnienia od nikotyny.
Przed takim dylematem stanąłem wczoraj: jak zaplanować sobie sobotę. I z pomocą przyszło... moje lenistwo.
No bo, co tu kryć, jestem leniwy. To znaczy - wykonuję swoją pracę, mam hobby, lubię działać - ale kiedy przychodzę do domu to czasem jestem po prostu zmęczony i nie chce mi się sprzątać, układać prania, ścierać kurzy. Gdybym mógł, z chęcią zatrudniłbym kogoś odpowiedzialnego za dom. Ale to pieśń przyszłości. Tylko spokojnie, wielkiego brudu nie ma, buty nie przyklejają się do podłogi! Ale test białej rękawiczki czy jakikolwiek inny najpewniej bym oblał.
A więc lenistwo sprawiło, że przetrwałem tę sobotę. Bo przez lenistwo trzeba było dokonać generalnych porządków w domu. Przy okazji to zawsze jakiś wysiłek fizyczny, no nie? :) Najfajniejsze, że mi się spodobało. Może dlatego, że zmieniłem podejście? Do tej pory sprzątanie traktowałem jako zło konieczne: mam godzinę, umyję kuchnię, bo już brudno. I myślałem tylko o tym, żeby było szybko, skutecznie i bezboleśnie. Teraz - nie zależało mi na czasie. Wręcz przeciwnie - chciałem, aby sprzątanie trwało jak najdłużej! Myślałem: zmęczę się, skończę wieczorem, pójdę spać - jeden dzień bez nałogu więcej - i to ważny dzień! I się udało. Przy okazji odkryłem, jak wiele jest w domu do wysprzątania, poukładania... Wpadłem też na kilka ciekawych rozwiązań, jak lepiej urządzić mieszkanie, co gdzie poukładać... I po raz kolejny przekonałem się, że opieka nad domem to praca na pełen etat... ufff - ale było warto ;-)
Jest już po dwudziestej - co zrobić z nadchodzącym wieczorem? Nadal nie wiem. Czy warto iść na imprezę i ryzykować? Jakie są Wasze doświadczenia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz